Rejestracja FAQ Użytkownicy Szukaj Forum ™® Lucy HuB ®™ Strona Główna

Forum ™® Lucy HuB ®™ Strona Główna » Gry » PC: Aztec Wars
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PC: Aztec Wars
PostWysłany: Pon 10:14, 08 Sie 2005
DrAcKo
Trochę Tu już bawi

 
Dołączył: 08 Sie 2005
Posty: 100
Przeczytał: 0 tematów



Wokół niemieckiego Summitsoft krążą chyba niezdrowe fluidy. Po czym to poznaje? Ano wzięli się za dziedzinę zarobkowania, na której nic a nic się nie znają. Hired Team, strasznie kaszaniaste FPP, mój redakcyjny kolega podsumował słowami "Kończąc recenzję tej koszmarnej gry, chciałem wszystkich przestrzec przed jej zakupem. Produkt ten naprawdę nie jest wart złamanego grosza. Żenująco niski poziom.". Niemieccy twórcy nie wzięli sobie ich do serca. Jednakże coś uległo zmianie! Swoje zainteresowania zmienili z produkcji typu first person perspective na real time strategy. I tak oto popełnili Aztec Wars.

Realia gry nie trzymają się jakiegokolwiek poziomu. Mamy oto cywilizację aztecką. Pewnego razu jeden z jej despotycznych wodzów postanowił przejąć władzę zabijając najwyższego zwierzchnika ichniej religii. Tym samym podporządkował sobie wszystkich współplemieńców. Gdy już zdobył władzę, począł realizować swój przebiegły plan - podbój świata. Służyć mu w tym miały osiągnięcia techniczne Azteków (pająkopodobne machiny, magowie rzucający fireballe...) oraz błogosławieństwo bogów. Z drugiej strony mamy Rosjan (nie pytajcie mnie skąd, jak i dlaczego...), którzy postanawiają obronić świat przed zalewem azteckiej hołoty. W scenach przerywnikowych, poza swoim bohaterem (który porusza się i ma gestykulacje dającą nam wiele do powiedzenia w sprawie jego orientacji seksualnej), obserwujemy pomagającego mu muzułmanina. Nieźle zamotane. Podtytuł dziełka Summitsoft brzmi: 'prawdziwa historia imperium' (nie że naszego, ale Azteków) - jest w tym wiele "prawdy", jeśli wziąć pod uwagę występowanie w jednym miejscu rycerzy, konnicy, pojazdów na gąsienicach, łodzi podwodnych (cutscenki) czy gromienia fireballami. Jednak to nie wszystko, zakończenie wskazuje na chęć wydania sequela Aztec Wars, więc już teraz możemy zacząć się bać...

Zabawa (abstrahując od scen przerywnikowych) zaczynała się normalnie. Kilka typów budynków, kilka rodzajów jednostek - standard. Pierwsze co robię, to próbuję zorientować się w interfejsie. Klikam na konnicę. Zaznacza się całe zgrupowanie. No ale ja przecież chciałem tylko tego jednego rycerza na koniku. O co więc chodzi? Myślę, myślę, już wiem. Zaznaczam ramką paru rycerzy. Odznaczam i ponownie klikam na jednym z nich. Podświetlają się wszyscy poprzednio zaznaczeni. No dobrze, tych samych wojaków dzielę tym razem zaznaczając w dwóch oddzielnych grupach i po sekundzie odznaczam. Ponownie klik, klik i mam już dwa zgrupowania. Innymi słowy - pojedynczą jednostką kierować możemy tylko wtedy, gdy ją zaznaczymy, ponieważ dyrygujemy tylko zgrupowaniami. Co ważne, komputer zapamiętuje nasze zaznaczenia. Początkowo przypadła mi do gustu ta inwencja, to znaczy do czasu, aż zaczęły wychodzić jej braki (bardziej opłaca się od nowa zaznaczać jednostki niż korzystać ze starych ustawień). Idziemy dalej. Nasi podopieczni mają cztery tryby reakcji na wroga - agresywną, defensywną, zbalansowaną oraz ręczne sterowanie. To co wybierzemy, w praktyce nie ma żadnego znaczenia. Aztec Wars to ekstremalnie prymitywna sieczka typu 'sto jednostek hejże na wroga'. Jednak by mieć owe jednostki, wypada je wyprodukować. Stawiamy parę kopalń, baraki, farmy, stadniny... Co kto woli. Pieniądze same się wytwarzają z kopalni, my zaś rozpoczynamy rozbudowę armii. Wszystko w Aztec Wars wytwarzać możemy albo wolno i tanio, albo drożej i szybciej. To też nie ma większego znaczenia. Wszystko i tak produkuje się relatywnie bardzo szybko. Nie ma co także oglądać się na stan naszego konta. Zapełniamy maksymalnie kolejkę obiektów do wytworzenia (każąc wyprodukować przykładowo trzydziestu strzelców) i spokojnie czekamy. Będąc przy tym zauważyć należy, iż zdobywszy miasto przeciwnika (po ówczesnym pozbyciu się jego wojska, wieżyczek i po dotarciu do centrum terenu zurbanizowanego) zyskujemy nowe miejsce rozwoju armii i zabudowań.

W teorii wszystko brzmi fajnie. W praktyce jest troszeczkę gorzej. Aztec Wars podzielono na kampanię, w której walczymy z Aztekami, oraz pojedyncze misje. W kampanii czeka na nas kilkanaście misji. Każda z nich posiada określone zadania do spełnienia. Są one jednak na tyle ogólne, iż nie musimy ich nawet czytać. Teoretycznie gra nie posiada żadnych ograniczeń czasowych, ale po upływie bliżej nieokreślonego czasu wyskakuje 'You Lose' i tyle. Ciekawie wygląda także przejście misji. Za pierwszym razem nieomal opadła mi szczęka. Wygrałem, wyskakuje napis 'You Win' i.. nic. Duszę i... nic. Sprawdzam całą klawiaturę i... znowu nic. Zrezygnowany wychodzę z misji. I co? I w menu pojawiło się, że misja zakończona i mogę przejść do następnej. To się nazywa ciągłość rozgrywki. A jak wyglądają same bitki i rozwój? Jak wspominałem, produkcja czegokolwiek trwa bardzo szybko, dzięki temu w kilka chwil wszystko mamy wybudowane, a w kolejce do wytworzenia stoi całkiem zgrabna armia. Bitwy to prymitywna sieczka. Nie ma mowy o żadnych taktykach. Produkujemy ogromne ilości jednostek i rzucamy na wrogie siły. Wspomniane tryby zachowania odkładamy na bok. Większość naszych wojsk w czasie walki stoi spokojnie zablokowana przez inne i nic nie robi. Po prostu stoi i czeka, aż wybiją będących przed nimi, a przeciwnika ogranicza się albo do zmasowanego szturmu, albo do obojętności. Obojętności? Tak? Raz podszedłem do zgrupowania rycerzy dokładnie na niecały metr, a tamci nic. Innym razem próbuję zrobić zasadzkę, ustawiam swoich herosów i wysyłam desperata na przynętę. Obcy chcą go wyeliminować, ale gdy tylko znika z ich pola widzenia dają sobie spokój. Nie lepiej wygląda poruszanie się naszych zgrupowań. Chaos, chaos, chaos... Cóż z tego, że pod możemy zobaczyć zaznaczoną trasę, jeśli przy większej liczbie jednostek gra nie wyrabia, rycerze się tłoczą, konnica stoi - po prostu anarchia. Aztec Wars daje sobie radę tylko przy kilku oddziałach. Możecie pomyśleć, że to wystarczy... Być może w innej grze tak, ale nie tu. Tutaj jest sieczka i potrzeba dziesiątek ludzi, żeby cokolwiek osiągnąć. Nie kontrolujemy również statków do przewozu wojska (jeśli istnieje taka możliwość). Podsumowując ten wątek, Aztec Wars objawia się jako bezmyślna sieczka, bez większych ambicji, prosta, chaotyczna, nieprzemyślana i - co ważne - niedopracowana (AI).

Inny walor dziecka Summitsoft zwie się scenkami przerywnikowymi. Powiem Wam szczerze, że konsolowa brać jest wręcz rozpieszczana. Popatrzcie na renderowane filmiki w konsolowych produkcjach. Na peceta także znajdziemy perełki, ale o niebo rzadziej, jednak cutscenki w Aztec Wars to przegięcie. Są... obrzydliwe. Wiem, jak to brzmi, ale takie są fakty. Człowieka aż rusza w żołądku. To profanacja tego, co piękne, gustowne i dopracowane. Jeśli widzimy świat przedstawiony, to ubolewamy nad prymitywizmem i bezguściem ludzi odpowiedzialnych za tę część gry. Okropne obiekty, okropne teksturki, żałosne animacje. Jeśli widzimy animacje ludzi, to myślimy - kogo powinni za to skazać? Ludzie poruszają się nienaturalnie, wyglądają koszmarnie (zresztą tak jak wszystko w filmikach AW) zaś główny bohater (i nie tylko on) porusza się jakby miał kij w newralgicznej części ciała. Dosłownie gorzej niż w horrorze klasy C. Cytując hasło reklamowe MediaMarktu, 'powinni tego zabronić'.

Czas na małe podsumowanie. Specjalnie nie wspominałem o grafice i oprawie dźwiękowej. W samym Aztec Wars ten aspekt został o dziwo dopracowany. Poza jednostkami, które są takie sobie, cała reszta spełnia normy (budowle, zmiany pory dnia, falująca woda...), muzyczka wpada w ucho. Cóż jednak po tym, gdy cała reszta kuleje? A kuleje inteligencja wroga, inteligencja naszych jednostek, cutscenki, fabuła, no i sama koncepcja gry (zero strategii, masowa produkcja, jak w zakładach im. Tow. Stalina i następująca po tym chaotyczna masakra na polu bitwy). Ja takim grom mówię "nie", i nie obchodzi mnie, co powiedzą inni. Aztec Wars to produkcja w sam raz do przetworzenia na kompost.

ZA :

-ładna grafika
-spoko muzyczka


PRZECIW :

-żałosna fabuła
-wynaturzone scenki przerywnikowe
-praktyczny brak AI
-chaos
-zero taktyki, zero strategii
-ujma dla całego gatunku RTS
-jest WarCraft 3


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
HyHyHy
PostWysłany: Pon 13:58, 08 Sie 2005
iLuSioN
Administrator

 
Dołączył: 06 Sie 2005
Posty: 323
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: -=( RaDoM )=-


Gra nie udana, sam bym lepszą napisał Shocked.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PC: Aztec Wars
  Forum ™® Lucy HuB ®™ Strona Główna » Gry
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  



fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © phpBB Group
Theme designed for Trushkin.net | Themes Database.
Regulamin